O mnie

Obserwatorzy

wtorek, 23 marca 2010

poniedziałek, 22 marca 2010

Mało ważne



Byłem dwa tygodnie temu na spacerze. Fotografowałem Ponad 20-letnim aparatem i filmem czarno-białym, który niedługo być może zniknie z rynku. Kończy się czas tego aparatu, coraz częściej mnie zawodzi. To wszystko jest jednak nieistotne.

środa, 17 marca 2010

To już przeszłość



Kilka, kilkanaście dni temu było tak. Teraz to już przeszłość. Jak wszystko. Fajnie, że są zdjęcia. Wpadłem ostatnio na pomysł, żeby zacząć podpisywać odbitki na odwrocie. Lata, miesiące, dni.

poniedziałek, 15 marca 2010

Niedosyt


To chyba ostanie takie zdjęcie tej zimy. Lód topnieje, robi się coraz cieplej. Jak się mieszka na wsi to takie zjawiska urastają do rangi wydarzenia. W takim mieście naturalny cykl pór roku staje się zauważalny dopiero wtedy jak zasypie ulice i ludzie spóźniają się do pracy...
W każdym razie pod względem fotograficznym ta zima jest dla mnie strasznie nieudana. Najpierw problemy ze sprzętem, potem z filmami, a mogłem po prostu zamiast od razu rzucać się na głęboką wodę (średni format i slajdy) zamiennie fotografować cyfrą...

niedziela, 14 marca 2010

Pamiętam


Za oknem kiepska pogoda. Pochmurno, momentami zacina deszcz. Pewnie w tych warunkach można robić świetne zdjęcia, ale mi szkoda sprzętu i najzwyczajniej muszę siedzieć w domu z dzieciakami. Mam sporo czarno-białych zdjęć na dysku, ale jakoś tak nie mogę się oderwać od tej fotografii. Lato, po południu, fuji velvia 50, przeterminowana o 2 lata z okładem. Skanowane na Epsonie V700 na którym podobno velvia nie wychodzi zbyt dobrze. Pierwotnie zdjęcie było bardziej nasycone ale wydawało mi się nienaturalne. Za jakiś czas napiszę coś więcej o V700.

czwartek, 11 marca 2010

Coś się kończy, coś zaczyna...


... tylko co?

Kilka postów dalej pisałem, że znalazłem swój idealny film czarno-biały, a tu piszą, że fuji neopan 400 120 ma zniknąć z rynku. Nie chce mi się teraz pisać o zaletach tego filmu, jest mi po prostu smutno. Kupiłem na zapas 15 rolek, pewnie na rok starczy, a potem... Pewnie będę się musiał z Ilfordem przeprosić.

Żeby nie było tak smutno i czarno-biało to wrzucam kolorowe makro z rybiego oka :)

środa, 10 marca 2010

Trochę inaczej


Dzisiaj zrobiłem sobie mały spacerek nad morzem. Odkryłem, że mój Chinon jest sprawny tylko klisza mu się skończyła. Z konieczności fotografowałem aparatem cyfrowym i nie było źle. Tak naprawdę rodzaj sprzętu nie jest istotny, ważne jest to co w danej chwili mi pasuje. Ciągle prześladuję mnie myśl, żeby wywalić połowę moich zabawek i wreszcie zrobić porządek w moim archiwum.

wtorek, 9 marca 2010

Pech


Mam trochę pecha. Pisałem ostatnio jaki to analog fajny i mam za swoje. Najpierw miałem jakieś smugi na negatywach, potem kasetki od filmów zaczęły puszczać światło. Efekt jest taki, że połowa moich zdjęć z ostatnich kilku tygodnie nadaje się tylko do kosza. Nie miałem takiej złej passy od kilku lat. Na szczęście te naprawdę ważne ujęcia są ok.

piątek, 5 marca 2010

Tekst i zdjęcia


Bardzo ciężko mi pisać. Chcę pisać komentarze proste i lakoniczne. Na więcej mnie obecnie nie stać. Mam nadzieje że staną się bardziej czytelne.

Dzisiaj był męczący dzień, niby sobota, ale nie odpocząłem. Nad morzem były fajne warunki do robienia zdjęć. Silny wiatr, mocne światło, delikatny śnieg. Niestety zamarzł mi mój Chinon Cp-7m. W domu niby już działa, ale straciłem zaufanie do tego aparatu. Pentaxem MZ-6 robiłem zdjęcia w dużo gorszych warunkach, podobnie 30-letnią Bronicą i wszystko było ok. Czas zacząć oglądać się za drugim korpusem.

Jakoś tak zaczynam dojrzewać do stwierdzenia, że w czysto dokumentacyjnych zdjęciach nie ma nic złego. Chyba zaczynam powoli rozumieć po co fotografuję.

Kolejny obrazek ze szpitalnego okna.

czwartek, 4 marca 2010

Znowu



Wywołałem rolkę filmu ze szpitala. Dobrze, że zrobiłem te zdjęcia, przynajmniej nie zapomnę. Inna sprawa, że dużo rzeczy z tych dwóch tygodni do mnie wróciło. Między innymi ten widok. Mam taką małą obsesję, że fotografuję takie rzeczy w miejscach w których mam okazję pomieszkać. Chciałbym coś jeszcze napisać, ale nie potrafię. Może za jakiś czas.

środa, 3 marca 2010

Bezcenne



Kiedyś oglądałem film dokumentalny opowiadający o II wojnie światowej w którym padło jedno ważne zdanie dotyczące fotografii. Zostało wypowiedziane przez kobietę, która podczas zagłady getta w Łodzi została pozbawiona wszystkiego, bliskich, całego majątku. Stwierdziła, że gdyby miała możliwość coś ocalić, jakąś rzecz, ratowałaby zdjęcia.

Może być tak, że już nasze wnuki wyrzucą tę stertę makulatury na śmietnik...

poniedziałek, 1 marca 2010

Czy wszyscy jesteśmy artystami?


Kiedyś, żeby być artystą trzeba było mieć talent. Teraz mamy możliwość jednym pstryknięciem stworzyć dzieło sztuki...

Wehikuł czasu



Czasami naświetlone rolki odkładam na półkę, zapominam o nich. Kiedy w końcu zabiorę się za ich wywoływanie otwiera się przede mną inny świat. Moje życie, ale z pozacieranymi fragmentami, sytuacjami, które straciły swoją świeżość, postaciami, które zdążyły się już trochę zmienić.

Ciekawa perspektywa.