O mnie

Obserwatorzy

sobota, 19 stycznia 2008

Czy można nie być znudzonym?


Wszystko może być nudne, wystarczy, że jesteś stary. Zastanawiałem się ostatnio na specyficznym postrzeganiem świata przez dziecko. Dla małego człowieka wszystko jest nowe, odkrywcze, pełne emocji. Kiedy wracam pamięcią do szczenięcych lat widzę jak niesamowicie ekscytujące były zwykłe powszednie rzeczy. Muzyka, film, zwykły krajobraz za domem. Teraz coraz więcej wiem, dużo widziałem, nie ekscytuję się już tam mocno. To chyba źle, bo zamiast się skupić na zwykłych rzeczach, szukam czegoś nowego. Pędzę przed siebie, jest mi nudno.

wtorek, 8 stycznia 2008

Co z tą zimą?


Kolebie mi się po głowie, taka myśl, że coś ostatnio krucho z tą zimą. Co prawda w zeszłą niedzielę nieźle popadało, ale na drugi dzień była już odwilż. Nici z fotografowania wspaniałych zimowych pejzaży. W zeszłym roku zimy nie było w ogóle, mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej.

Tego posta miałem zacząć trochę inaczej, miałem pisać o podstawach związanych z ciemnią czarno-białą, o tym może innym razem. Dzisiaj trochę o obiektywach. Tak się się składa, że gdy zaczynałem fotografować ponad 20 lat temu, na rynku były dostępne jedynie takie lub takie aparaty. Sam chyba najwięcej zdjęć zrobiłem fiedem 5b. Mam do niego zresztą dwa fajne obiektywy; Industal 61 l/d oraz rosyjską kopię niemieckiego Biogona czyli Industar 12. Oczywiście nie można się po nich spodziewać niesamowitej rozdzielczości, ostrości itp. Oferują jednak na tyle fajną jakość, że mam na ścianie zrobione nimi dwie odbitki 20x30 cm i 30x40 cm. Mimo tego w tamtych czasach, byłem pod niesamowitym wrażeniem tzw. zumów. Kiedyś, gdy królowały Zenity, Fiedy, Zorki, a jak ktoś miał Practicę to był gość, posiadanie teleobiektywu zmiennoogniskowego było prawdziwą nobilitacją. Jakież to możliwości otwierało, przecież można było przybliżyć to co znajdowało się daleko ;) Nigdy nie było mnie stać na taki zakup, ale wraz z nastaniem lat dziewięćdziesiątych, a potem nowego wieku przewinęło mi się trochę tego sprzętu przez ręce. W sumie tak jak każda nowa zabawka, przyniosło mi to na początku sporo zabawy, potem przyszło rozczarowanie. Pewnie niektórzy z Was mają już podejrzenia co do dalszego ciągu. Pewnie myślicie sobie, że to kolejny wielbiciel oldschoolu, z jednym obiektywem stałoogniskowym, psioczy na tych młodych, którzy latają ze sprzętem za nie wiadomo ile. Nic z tych rzeczy, nowy sprzęt jest świetny, ba otwiera nowe możliwości. Ma tylko jedną wadę, kosztuje i to sporo. Nie chodzi mi tu nawet o pieniądze, które raz są raz ich nie ma. Chodzi mi o czas poświęcony na zarabianie na coraz to nowsze zabawki, poświęcony na śledzenie informacji o coraz to nowszych produktach itp. Chyba moim największym problemem po latach wygłodzenia przaśną komuną i tym co było potem, jest niemożność oddzielenia w fotografii sprzętu od samego fotografowania. Osiołkowi w żłoby dano... Zaklęty krąg, chcę nową zabawkę, nowy obiektyw, body, a gdzie radość z fotografowania? Trochę jak z tą zimą, niby jest, a jej nie ma.

Powyższe zdjęcie, zostało zrobione kiepskim obiektywem szerokokątnym Hanimex, negatywu już chyba nawet nie mam.

sobota, 5 stycznia 2008

Nowy rok i co z tego?


Skończyły się święta, minął sylwester, od jakiegoś czasu mamy nowy 2008 rok. W międzyczasie miałem upgrade komputera, padł mi twardy dysk, hmm w sumie strasznie mi żal utraconych danych. Najważniejsze dane były, co prawda zgrane na płyty, ale niestety jak to zwykle bywa nie wszystko dało się odtworzyć. Dla mnie to kolejne doświadczenie, z którego warto wyciągnąć wnioski. Po pierwsze na dysku musi panować porządek, inaczej nie można zrobić sensownych kopii zapasowych i druga sprawa kopie trzeba robić po prostu regularnie. Co to wszystko ma wspólnego z fotografią??? No cóż trochę ma, niestety przepadły sterowniki do mojego skanera firmy Umax, cholernie trudno było je zainstalować. Niestety producent wypuścił straszliwy bubel. Męczyłem się z nimi dobrych parę dni i do tej pory nie wiem jak udało mi się je poprawnie uruchomić. W związku z tym nie mam na razie żadnych nowych zdjęć, poza tymi które zeskanowałem do chwili padu systemu.

W końcu przyszła zima, tu nad Bałtykiem panuje teraz specyficzna atmosfera. Kiedy idę nad morze i na plaży jak okiem sięgnąć jestem sam, nie chce mi się coraz częściej wyciągać aparatu. Szkoda burzyć tą chwilę próbami, oddania na zdjęciu tego co w danej chwili czuję. Raz jednak udało mi się... To było dwa lata temu, czułem oddech morza.